Wałęsa : Bolek Lolek i Spółka

Nie ma żadnego znaczenia czy Pan Wałęsa był "Bolkiem" czy "Lolkiem", Kaczyński "Kaczorkiem", a Kwaśniewski "Kat"-em w czasach PRL, ale ma znaczenie to, że po 1989 roku działał wraz z innymi w interesie obcych Państw, obcego kapitału, firmował ekonomiczny rozbiór Polski, czyniąc z nas na przyszłe pokolenia wasali i najemników. NAS, dumnych Polaków mających siły i zapał by uczynić całą POLSKĘ DUMNĄ i SZANOWANĄ z której nikt nie chciałby uciekać, dającą warunki rozwoju i do realizacji się o takim rozmiarze by zdolne i kreatywne jednostki nawet z innych państw np. "starej Europy" widziały w Naszym Kraju lepsze szanse wykorzystania swoich zdolności, aby Ich zdolności, nie tylko nasze, zaprząc do pracy na rzecz naszej pomyślności.

Było to możliwe, jednak w ogóle nie myślano o tym by dać szansę rozwoju Polakom w Polsce, a słowa przeczyły czynom, niektorzy byli zawsze "za a nawet przeciw". Pazerna zgraja gołodupców, jaka na fali światowych wydarzeń, dorwała się do władzy w Polsce dokonała w bardzo krótkim czasie, korzystając z danego im zaufania, najgorszej zbrodni jaką można wyrządzić NARODOWI, pod dyktando obcych Państw i za ich pieniądze uczyniła z Polski obcą kolonię, w której tubylcy zostali zepchnięci na margines życia ekonomicznego a przez co i politycznego.

Pan Wałęsa burzy i wścieka się jak inni twierdzą że był agentem SB, zapominiał biedak tylko jak wraz z całą kamarylą Michnika i SB publicznie na 1000 sposobów "krzyczał" do Pana St. Tymińskiego: "agent KGB, agent Kadafiego, SB-ek, do buszu, do Peru", itd. itp.

Nie slyszałem aby kiedykolwiek Wałęsa przeprosił Polaków, że został prezydentem dzięki tym oszczerstwom i oszustwom. Nie słyszałem by przeprosił Pana Tyminskiego za te klamliwe i oszczercze słowa. Jakim prawem domaga się szacunku do siebie nie majac za grosz szacunku do innych? Nie mówiąc już o towarzystwie Michnika, które tę spiralę kłamstw i oszczerstw nakręcało w celu by ich marionetka L.W. został prezydentem Polaków.

Henryk Kreuz
Opublikowano Aktualności i polityka | Dodaj komentarz

Władza czy Mafia – porwanie i zabójstwo Krzysztofa Olewnika

Mówi się i pisze, ze w sprawie SP Krzysztofa Olewnika było bardzo dużo błędów i zaniedbań i gdyby nie one to ŚP Krzysztof Olewnik byłby uratowany.

To nie tak.

O głupocie można mówić jak dotyczy działania jednej lub dwu osób w jednej sprawie. O zaniedbaniu, kiedy tej głupoty nie zauważyła trzecia np. nadzorująca pierwszą i drugą, ale taka sytuacja nie zachodzi w tej sprawie.

 
W sprawie ŚP. Krzysztofa Olewnika mamy tych „błędów i zaniedbań” dziesiątki na dodatek popełnionych nie przez jednego „niedorozwoja”, ale przez dziesiątki ludzi, od Ministrów poprzez wszystkie szczeble władzy i nadzoru w dół w Prokuraturze i Policji.

Wskazuje to jednoznacznie, że wszystkie te „błędy i wypaczenia” były działaniami sterowanymi i koordynowanymi w celu niewykrycia sprawców.

Nie można przecież uznać za przypadek czy głupotę nie sprawdzenie anonimu wskazującego z nazwiska porywacza i gdzie przetrzymywany jest porwany. Z tą wiedzą jeden człowiek o inteligencji zbliżonej do debila, a mający możliwość podejmowania decyzji w prokuraturze lub policji doprowadziłby do uwolnienia porwanego. Co stało się z inteligencja Ministrów i ich zastępców, generałów i komisarzy Policji, Prokuratorów: Generalnych, Krajowych, Okręgowych, Rejonowych?

Aby osiągnąć taki wynik niemożności jak w tej sprawie ośrodek korelujący działania (sterowniczy) musiał znajdować się bardzo wysoko w hierarchii oficjalnej władzy. Takiego efektu niemożności nie mogła uzyskać głupota jednego czy drugiego prokuratora albo policjanta, ale działania decydenta(ów) na samym szczycie władzy, mającego możliwość specjalnego doboru ludzi do zespołu prowadzącego tę sprawę, z klucza: ignorantów, przestępców i półgłówków.

Obraz władzy w Polsce.

Jeżeli popatrzymy na Polskę i jej wszystkie rządy po 1989 roku – to widzimy dryfujący kraj z władzami, które nie są w stanie cokolwiek zrobić pożytecznego dla Kraju, a jeżeli już podjęły się cokolwiek zrobić, to i tak z jakiś tam przyczyn im to nie wyszło.

Oficjalna, ta widoczna władza jest nieskuteczna – każdy widzi.
 
W tym samym czasie baczny obserwator zauważył jednak, że w tym samym czasie – kiedy oficjalna władza jest bezradna jak małe dziecko – z wyjątkową sprawnością, wymagającą bardzo dobrej organizacji i koordynacji, zarządza się Polską: niszczy uczciwych rzetelnych ludzi, promuje miernoty i przestępców w strukturach oficjalnych władz w tym w: policji, sądach, prokuraturach; sprzedaje za bezcen fabryki, huty, banki itp., „znika”: 90% polskiej własności i 500mld$ zaciągniętych kredytów, pieniądze na budowę autostrad i dróg, giną ministrowie i generałowie od strzałów w głowę bez wykrycia sprawców.

Te nieformalne działania, ich zakres oddziaływania i skuteczność – podejmowane wbrew interesom Państwa Polskiego – świadczą, że istnieje ośrodek koordynujący te działania – nazwijmy go chwilowo WŁADZĄ UKRYTĄ. Zakres jej oddziaływania i skuteczność prowadzi do wniosku, że to ta nieformalna WŁADZA w rzeczywistości sprawuje w Polsce władzę, ponieważ jej zakres oddziaływania pokrywa się z zakresem władzy oficjalnej, z tą jednak różnicą, że jej skuteczność wielokrotnie przewyższa skuteczność oficjalnej.

 

Na przykładzie działań w sprawie ŚP. Krzysztofa Olewnika widać jak na dłoni, że oficjalna władza przejawia dziwną niemoc, tak jakby osoby ją sprawujące były w 100 % idiotami. To pozwala postawić tezę, że oficjalna władza jest tylko POZORNĄ, a właściwy ośrodek władzy w Polsce stanowi MAFIA, której oddziaływanie na władze oficjalną tj. tą POZORNĄ tak jaskrawo widoczne jest w działaniach i zaniechaniach tej władzy, a mających na celu nie odnalezienie porwanego SP. Krzysztofa Olewnika i niewykrycie sprawców.

Pozostaje problem przyczyny takiego działania WŁADZY w sprawie Krzysztofa Olewnika. Dlaczego takie działania i zaniechania podjęto?

Oceniając oficjalną wersję przyczyny jako nieudolność i głupotę kilkudziesięciu ludzi, którzy popełnili kilkadziesiąt błędów w toczącym się postępowaniu, począwszy od Ministrów po szeregowych Prokuratorów i Policjantów – to wersja ta jest nie do przyjęcia. Z przyjęciem tej wersji należałoby wszystkich mających związek ze sprawą, w tym i mądrale takie jak R. Kalisz, uznać za debili i natychmiast odsunąć od pełnienia jakichkolwiek funkcji w państwie. Takiemu przyjęciu przeczą też fakty w sprawie K. Olewnika, np. ten, że Prokurator chciał aresztować siostrę porwanego, Danutę Olewnik, na podstawie sfałszowanego dokumentu – bilingu rozmów (ktoś musiał mieć jakiś cel w jego sfałszowaniu).

 

Inaczej wygląda ta sama sytuacja, jeżeli te same działania WŁADZY podjęte w celu nieodnalezienia porwanego i niewykrycia sprawców porwania przypisze się WŁADZY UKRYTEJ – tj. MAFII. W tej sytuacji przyczyna takiego a nie innego działania władzy zaczyna być zrozumiała.

Najbardziej prawdopodobną przyczyną, znaczy celem MAFII było zmiękczenie zamożnych ludzi, by nie opierali się w płaceniu tej MAFII haraczu. Porwanie syna zamożnego człowieka prawie na oczach całej Polski, pokazywanie udręczenia rodziny i niemożności WŁADZY w uwolnieniu porwanego, następnie aresztowanie (nieudana próba) siostry porwanego, mogło doprowadzić do całkowitego zniszczenia Rodziny Olewników – mimo jej zamożności, jako przestroga dla innych dla wymuszenia ich uległości.

Celem całej akcji mógł być pokaz możliwości tej MAFII (której rzekomo nie ma), możliwości zniszczenia przez nią każdego kogo tylko zechcą, przy wykorzystaniu do tego celu zarówno bandytów jak i Policji i Prokuratury – POKAZ w celu zastraszenia innych potencjalnych opornych.

W tej sytuacji jakiekolwiek przeprosiny osób z tzw. świecznika są kpiną.
Niech oni lepiej pokażą społeczeństwu polskiemu, co zrobili z własnej inicjatywy i we właściwym czasie by z rąk bandytów uwolnić Krzysztofa Olewnika, ewentualnie, kto lub co, uniemożliwiło im uwolnienie.

Nie zrobili NIC – latami mataczyli w sprawie by do jego uwolnienia, a po zamordowaniu, i do wykrycia sprawców nie doszło (przeciętny człowiek mając tylko anonim z nazwiskami sprawców porwania i miejscem przetrzymywania porwanego uratowałby życie K. Olewnikowi, a oni NIE).

To ICH zaniechanie jest wystarczającym do oskarżenia ICH o przynależność do MAFII, do MAFII, która między innymi zamordowała i Krzysztofa Olewnika.

 

Oby męczeńska śmierć Krzysztofa Olewnika, jego i jego rodziny udręczenie było wystarczająco głośnym sygnałem POBUDKI: OBUDŹ SIE POLAKU, OBUDŹ SIĘ zanim ze wszystkiego Cię okradną, obedrą z godności a nawet skóry.

 

Henryk Kreuz

Opublikowano Aktualności i polityka | Dodaj komentarz

W imię obrony radzieckiego stylu życia

Czyli, moi Kachani, nie oceniajcie innych pochopnie.

Polska, rok 1981.
Polska władza na czele z przywódcami PZPR przystaje do społeczeństwa.
ZSRR uznaje to za wrogi akt i kontrrewolucję. Nie może pozwolić na jakikolwiek wyłam w swojej strefie wpływów, ponieważ grozi to destabilizacją całego imperium budowanego mozolnie przez dziesięciolecia, imperium legalnego, akceptowanego przez tzw. opinię światową i stworzonego na podstawie wcześniejszych porozumień międzynarodowych.
W tym czasie armia ZSSR na terenie Afganistanu prowadzi misję stabilizacyjną. Państwa awanturnicze na czele z USA zwanym "imperium zła" usiłują destabilizować sytuację w Afganistanie. CIA-służby specjalne imperium zła, powołuje do życia AL Kaidę – organizację terrorystyczną z zadaniem dokonywania aktów terrorystycznych przeciwko ZSRR.

Na terenie Afganistanu i ZSRR dochodzi do serii aktów terroryzmu. ZSRR ogłasza totalną wojnę z terroryzmem. W atakach terrorystycznych aktywny udział bierze Polak Radosław Sikorski. Zdaniem Prezydenta ZSRR R. Sikorski jest szefem komórki wschodniej Al Kaidy, po dokonanych atakach ukrył się w Polsce i z jej terenu przygotowuje dalsze ataki terrorystyczne. ZSRR żąda od Polski prawa poszukiwania terrorystów na całym jej terytorium. Dla Polaków to potwarz, Rząd odmawia zapewniając, że Radosław Sikorski nie ukrywa się w Polsce, a na jej terenie nie ma baz terrorystów AL Kaidy.

Grudzień 1981 roku.
ZSRR wykorzystując jako pretekst udział R. Sikorskiego w aktach terrorystycznych dokonuje militarnej inwazji na Polskę, uzasadniając ją koniecznością zniszczenia baz Al Kaidy i pojmania terrorystów, głównie R. Sikorskiego – odpowiadającego za wiele ataków terrorystycznych na ZSRR. Polska nie zgadza się z argumentami ZSRR, powtarza że na jej terenie nie ma baz Al Kaidy, ani Sikorskiego.

Podejmuje samotną straceńczą walkę obronną. Inwazja ma jednak charakter totalny z użyciem napalmu i broni uranowej, a prowadzona jest pod hasłami: walki z terroryzmem i obrony radzieckiego stylu życia.

I tak: po pierwszym tygodniu walki z żołnierzy WP przeżył co trzeci, Warszawa i większe ośrodki leżą w gruzach. Armia WP przestała istnieć, po polach, ulicach leży spalony sprzęt i ludzie. Dowództwo WP przewidując taki wynik bezpośredniego starcia większość zasobów przeznaczyła na walkę partyzancką.

Następuje okres "stabilizacji regionu nadwiślańskiego" przez armię ZSRR i armie sojusznicze, razem liczące około 400 000 żołnierzy i drugie tyle cywilów. Polacy jednak modlą się i walczą, miejsca oporu niszczone są przez okupanta z całą bezwzględnością.
Łódź-Faludża cudem ocalała w inwazji stała się centrum oporu i w 1984 roku – w odwecie za powieszenie na moście kilku ciał żołnierzy Radzieckiej Armii Stabilizacyjnej – została doszczętnie spalona, zrównana z ziemią wraz z mieszkańcami.

Świat patrzy i milczy.

Prezydent ZSRR musiał przyznać, że rzeczywiście na terenie Polski nie było baz Al Kaidy, a Sikorski działał z terytorium Anglii. Twierdzi jednak, że teraz cała Al Kaida przeniosła się do Polski by uniemożliwić jej stabilizację i budowę raju jakim jest radziecki styl życia. Jego zdaniem Armia Radziecka nie może teraz opuścić terytorium Polski, ponieważ Polacy po ich odejściu nie byliby w stanie odbudować swego kraju ze zniszczeń, utworzyć bez ich pomocy demokratycznej władzy i radzieckiego stylu życia, a szczególnie nastąpiłaby dalsza destabilizacja regionu i nasilenie akcji terrorystycznych.

W ramach "stabilizacji nadwiślańskiego kraju" przeprowadzono powszechne wybory, obszar Polski był w nich jednym okręgiem wyborczym. Kandydatów do sejmu było 24 tysiące. Listę kandydatów do sejmu liczącą 125 stron drobnym drukiem zatwierdziło KGB. Nikt nikogo nie znał, ani wyborcy kandydatów, ani kandydaci wyborców. Część społeczeństwa – nie widząc żadnego sensu w stawianiu dalszego oporu – poszła na wybory, każdy kto poszedł otrzymał rację żywnościową w tym 10 litrów wody.
Tak utworzony parlament wyłonił "Polski Rząd", a ten utworzył "Polską Armię", "Policję Polską" i "Polskie KGB", każdemu szczeblowi dowodzenia i zarządzania przydzielono stosowną liczbę doradców. 
Powieszono zdrajcę internacjonalizmu Gen. Jaruzelskiego razem z całym Sztabem Generalnym Wojska Polskiego. Świat obiegł film z nagranej egzekucji. Jaruzelski podszedł do pętli wyprostowany i dumny, przed uruchomieniem przez katów zapadni zdążył wypowiedzieć donośnie ostatnie słowa: "Niech żyje Polska, za Boga Honor i Ojczyznę", w tle dało się słyszeć poniżanie skazańca.

Jest rok 1986, terror obejmuje całe terytorium Polski i nie słabnie. Każdy, kto nie akceptuje obecności "Sprzymierzonych Armii Stabilizacyjnych" jest prześladowany. Każdy, kto żąda opuszczenia przez nie terytorium Polski uznawany jest za "terrorystę" i "wroga radzieckiego stylu życia". Zapełniają się obozy koncentracyjne powstałe w celu izolacji tych terrorystów. Do złamania oporu społeczeństwa w obozach tych stosowane są metody jakie cywilizowany świat dawno uznał za zbrodnie przeciwko ludzkości, od przetrzymywania latami bez sądu i prawa do obrony po wymyślne tortury fizyczne i psychiczne. Ginie bez śladu wiele tysięcy Polaków.

Zdaniem Prezydenta ZSRR – uznawanego w dużej części świata i nawet obywateli ZSRR za ograniczonego umysłowo – walka z terrorystami musi być bezwzględna, bo toczy się o wartość najwyższą: "o radziecki styl życia na całej ziemi, dla którego terroryści są śmiertelnym zagrożeniem".

Część społeczeństwa polskiego widzi bezsens dalszego stawiania oporu, duża jednak część woli umrzeć, choćby z głodu – jak kolaborować ze swoimi prześladowcami. Ponieważ do aktywnej walki wystarczy tylko 10% populacji, a Polaków czynnie biorących udział lub gotowych do walki jest aż 30%, opór i walka trwa.

W 1987 roku w celu przełamania woli oporu Polaków Prezydent ZSRR zwiększa liczebność Radzieckiej Armii Stabilizacyjnej o 40 tysięcy, również Armie pomocnicze Czech, NRD, Rumunii i Mongolii na wezwanie Prezydenta ZSRR pod groźbą zakręcenia kurków z ropą i gazem zwiększają swoje zaangażowanie. Na całym terytorium Polski trwają gwałty, mordy, zarówno na mężczyznach, kobietach i dzieciach. Polacy szukając oparcia w Bogu zapełniają kościoły. Słychać z nich jeden śpiew, jakby jeden wielki chór śpiewał "Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie". Armie Stabilizacyjne zrównały z ziemią wiele kościołów wraz z modlącymi się, ponieważ – zdaniem Prezydenta ZSRR – stanowiły schronienie dla terrorystów i wylęgarnię wrogów radzieckiego stylu życia.

Polakom pozostało żyć w hańbie lub umrzeć godnie. Walczą. 

Polskie straty są ogromne, 300 tysięcy zabitych żołnierzy i 1,5 mln cywili, niezliczone rzesze rannych, dziesiątki tysięcy zaginionych bez wieści, niepoliczalne rzesze okaleczonych psychicznie i fizycznie.
Cała gospodarka leży w gruzach, społeczeństwo głoduje, wyzwolone zostają najniższe instynkty, bandytyzm jest stałym elementem bytu. Pracują tylko stocznie, rafinerie, petrochemie, ale tylko na użytek armii stabilizacyjnych i głównie na rzecz ZSRR w ramach tzw. zwrotu kosztów stabilizacji.

Polska umiera! Radziecki styl życia wydaje się być ocalony.

Opublikowano Aktualności i polityka | Dodaj komentarz