Chrzest Polski Raj utracony.

 Już w szkole podstawowej coś mi nie pasowało w historii powstania Państwa Polskiego. Wynikało z niej, że 1000 lat temu na terenach słowiańskich nie było nic, jakieś małpoludy skaczące po drzewach, do czasu aż przyszedł tu jakiś przedstawiciel KK i raptem powstało Państwo Polskie. Żadnej historii wcześniejszej, kompletne zero, żadnych pozostałości – NIC. Natomiast patrząc z drugiej strony, Cesarstwo Rzymskie, ta potęga z kimś wojowała na swojej północy i dostawała lanie – rozumując jako dziecko jeszcze, że raczej nie od małpoludów po drzewach skaczących tylko od innej równoważnej potęgi.

Po pierwszej potędze, pozostały ślady, ogromne budowle oraz pogoń za złotem, świecidełkami, władzą nad innymi i wszelkim złem ziemi – co zostało wpisane chyba w geny. Po drugiej potędze nie zostało prawie nic z budowli, ale pozostał zapis w słowiańskich genach – Dusza Słowiańska.
Dzisiaj można już z całą pewnością powiedzieć, że Potęga Słowiańska nie pozostawiła po sobie budowli tylko z jednego powodu, ponieważ była to całkowicie inna, odmienna cywilizacja oparta nie na niepohamowanych żądzach: bogactwa, władzy i wynikającej z tego żądzy dominacji nad innymi, a na współistnieniu w sposób harmonijny z przyrodą i wszelkim stworzeniem, uznawanym za przejaw Boga, Bogów i stąd przebywanie w lesie ceniono bardziej od przebywania w ogromnej kamiennej zimnej choć ozłoconej budowli. Patrząc na każdą TYRANIĘ na przestrzeni dziejów to ich cechą wspólną – niejako schemat jej działania – jest budowa ogromnych budowli kosztem ludzkiego, zwierzęcego i przyrody życia.
Inaczej rzecz ujmując TYRANIA to niszczenie życia na ziemi, To niszcząca moc diabła, natomiast jej przeciwwagą na ziemi jest kurczące się ŻYCIE.
Można mieć nadzieję, że obudzi się zapis genetyczny Słowian o pięknie współistnienia z naturą i każdym przejawem życia na Ziemi, że każdy przejaw Życia na Ziemi jest dziełem Boga i należy się mu należyty szacunek, ochrona i nasze z nim nieniszczące współistnienie.
Jestem pewnym tego, że tylko wówczas Słowianie zaczną być ponownie szczęśliwi, zdobędą też MOC przyciągania do siebie DOBRA z całej Ziemi, co razem stanowić będzie przeciwwagę ZŁEMU. Przegrywamy ze ZŁEM ponieważ walczymy z nim na jego zasadach, jeżeli SŁOWIANIE powrócą do źródła to zmuszą ZŁO do walki na NASZYCH zasadach.
Wtedy damy Życiu na Ziemi i sobie szansę na przetrwanie. a RAJ sam powróci: Ziemia znów zatętni Życiem i Radością.

Notatka na marginesie | Opublikowano by | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Jakie są podobieństwa między kampanią Kukiza i Tymińskiego? Jak niszczono Tymińskiego – kandydata spoza układu? Rozmowę prowadzi Izabela Litwin.

Opublikowano Aktualności i polityka | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Duch Walki, Duch Zwycięstwa

Wybory Prezydenckie 2015 praktycznie za nami. Teraz pozostało tylko dopilnować uczciwego policzenia głosów.
Bardzo żałuję, że nie udało się w ostatnim tygodniu zrobić z pięciu kandydatów jednego i to publicznie na oczach Polaków i pokazać, że pozostał tylko TEN JEDEN, a po wygranej pozostała czwórka stanie się zapleczem politycznym nowo wybranego PREZYDENTA, Radą Starszych.
Była duuuuża szansa, ale zabrakło …
Dowodzi to tego, że tak naprawdę to ta piątka nie chciała wygrać wyborów Prezydenckich, chciała tylko w nich uczestniczyć, a bała się wygranej.
Cała ta Nasza Piątka kandydatów razem nie miała Ducha Walki dla Polski i Wygranej dla Polaków takiego, jakiego miał jeden człowiek Stanisław Tymiński w 1990 roku.
Szkoda, ale widocznie jeszcze nie dojrzeliśmy do Wielkiej Wygranej, ale Ta Wielka Wygrana jest przed nami i najważniejsze, jest już w zasięgu możliwości intelektualnych i organizacyjnych Polaków o czym świadczy przebieg tych wyborów. DUCH WALKI w Narodzie już jest, ale zabrakło DUCHA – WOLI –  ZWYCIĘSTWA u kandydatów.

Opublikowano Aktualności i polityka | Dodaj komentarz

Ukochany Kraj, umiłowany …..

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

Nowy Grunwald – 2015

Henryk Kreuz

Nasz dzisiejszy wróg ma potężną nowoczesną broń: propagandę i nieograniczony zasób pieniędzy na opłacenie sprzedajnych dziennikarzy, propagandzistów i manipulatorów. Jednak nie ma rzeczy najważniejszej, nie ma POLSKICH SERC za sobą.

Czytając NEON24, obserwując fora wielu portali internetowych mam przed oczami dzielnych wojowników, dawniej po polsku nazywaliśmy takich rycerzami, poobijanych w niejednej potyczce i walce politycznej, ale dalej rwących się do kolejnej potyczki, waląc często na oślep siebie po łbach nawzajem.

Widzę w nich dzielnych rycerzy, którzy mimo wielu okaleczeń i blizn usiłują podjąć kolejną nierówną walkę, walkę o lepszą przyszłą Polskę, a to znak, że jeszcze nie wszystko stracone.

Jednak przed wyruszeniem na kolejną bitwę koniecznym jest spojrzeć uczciwie w swoje oczy, koniecznym jest odczytać w nich swoją słabość i uznać, że dotychczasowe metody postępowania i walki były niewłaściwe, złe, ponieważ nieskuteczne. Świadomość tego pozwoli w zbliżającej się bitwie zastosować nową taktykę, TAKTYKĘ KTÓRA DAJE MOŻLIWOŚĆ ZWYCIĘSTWA, a nie tylko…

View original post 723 słowa więcej

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

Oświadczenia poselskie – Poseł Zbigniew Chmielowiec z PiS wybrany na posła przez Jarosława Kaczyńskiego! Treść sama najlepiej uzasadnia konieczność zmiany Ordynacji Wyborczej na Jednomandatowe Okręgi Wyborcze w których to wyborcy decydują o wyborze, a nie lider partii tworząc listę wyborczą.

42984. posiedzenie Sejmu w dniu 15 stycznia 2015 r.

„Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! 6 stycznia, gdy zmrok ogarniał już prawie wszystko, a mróz skrzypiał pod nogami, w kościele parafialnym w Stanach zgromadził się wielki tłum ludzi w oczekiwaniu na niezwykłe wydarzenie. Ciekawość czegoś nowego?
Nadzieje związane z przeżyciem czegoś, co tak naprawdę zawsze przyciągało ludzką uwagę – tajemnica Bożego Narodzenia – przeżywana każdego roku, przeżywana tak samo, choć może zawsze inaczej. Wieść gminna zapowiadała wielkie przedstawienie jasełkowe. To będą megajasełka – mówili niektórzy. Ponad 160 aktorów, najmłodsza Lilianka miała
tylko 7 miesięcy i zmierzyła się z odegraniem kluczowej roli – małego Jezuska. Wiekowy pan Stanisław, który przeżył już ponad 80 wiosen, z drżeniem uczonego w Piśmie deklamował proroctwo Micheasza, a w tle rzesza kolorowych aniołów zatopiona w niebiańskich obłokach, kołysząca się w rytm naszych starych, polskich kolęd.
Gdy zgasły wszystkie światła w kościele, a wnętrze świątyni wypełniła wspaniała muzyka Ave Maria, wszyscy już wiedzieli, że zaczęło się coś wielkiego, że przenoszą się w ten zamierzchły czas, kiedy Słowo stało się Ciałem i zamieszkało pośród nas, a Bóg okazał nam swoje miłosierdzie, posyłając na świat swojego syna, aby nas zbawić. Historia Maryi, zwiastowanie jej wielkiej nowiny, jej los, gdy z bezradnym, ale ufnym Józefem szukają miejsca, w którym mogłaby urodzić swoje dziecię, dylemat żydowskiego karczmarza w zderzeniu z bezduszną postawą jego żony to początkowe wątki przedstawienia, które poruszyły niejedną osobę, śledzącą z uwagą to, co będzie się działo na scenie, którą na chwilę stała się stanowiska świątynia. Akcja się wartko zmieniała, nabierała rozmachu i ludowego kolorytu, przenosząc nas do gromady pasterzy i pasterek strzegących swojego stada słodkich beczących owieczek. I tu nasze lasowiackie stroje, tak
cudowne, wplecione w treść objawienia się Boga prostemu ludowi. Radość wyrażona prostotą. Śpiewy, tańce i zdziwienie, iż Bóg się rodzi nie w pałacach, a w żłobie, w ubóstwie, w lichej stajence pomiędzy zwierzętami. Jak uczcić Boże dziecię? Pokazali nam pasterze i pasterki, oddając mu wszystko, co było im bliskie. A potem niezwykły kontrast i przenieśliśmy się wszyscy z biedy do komnat królewskich próżnego, cwanego, przebiegłego króla Heroda. Stanęliśmy w konfrontacji z szatanem i jego pokusami. Obserwując Heroda, można było odnieść wrażenie, iż te pokusy są nam takie bliskie, że tak naprawdę dotykają naszej codzienności i naszych wyborów między dobrem a złem. W tej scenie pojawili się też trzej królowe, którzy poszukują kogoś, kto miał być tym najpotężniejszym z potężnych. Mieli niewiele znaków, ale ufali, iż osiągną swój cel.
Trzeci, finałowy akt megajasełek był szczytem wszystkiego, co piękne, co wzrusza, co wynosi na wyżyny duchowego doświadczenia. Wszyscy przy Bożej Dziecinie. Wielu obserwujących ten moment nie kryło cieknących po policzku łez. „Podnieś rączkę, Boże Dziecię…” zaśpiewali wszyscy, a potem nie chcieli wyjść z kościoła. Jeszcze nie wierzyli, że to wszystko, co mogli zobaczyć i przeżyć, ale chyba wszyscy wiemy, iż jasełka te pozostaną w naszych sercach na zawsze.
Na koniec tej luźnej refleksji kilka słów, które muszą paść. Razem możemy wszystko. Jednocząc się wokół wartości, jesteśmy mocni duchem, możemy wznieść się na wyżyny, by razem osiągać cele, by razem dawać innym dobro, by razem pomagać tym, którzy liczą na nas, na wrażliwość naszych serc. Tak było w Stanach, tak będzie w Bojanowie i w Przyszowie, a Mateusz, któremu chcemy pomóc w jego rehabilitacji, otrzymał od nas ważną informację, wiadomość, że mieszka wśród dobrych ludzi, którzy nie są obojętni na jego los, którzy potrafią podzielić się swym dobrem. Pragnę podziękować i pogratulować pomysłodawcom i organizatorom tej wyjątkowej uroczystości, w szczególności księdzu proboszczowi parafii Stany Zbigniewowi Mistakowi oraz wikariuszowi księdzu Dariuszowi Hamerze. Podziękowania składam społeczności gminy Bojanów i parafii w Stanach, dzięki którym organizatorzy mogli stworzyć coś tak wyjątkowo pięknego. Bez zaangażowania pracowników Gminnej Biblioteki Publicznej w Bojanowie, Gminnego Ośrodka Kultury, szkół i wielu innych chętnych osób to wydarzenie nie miałoby miejsca. To było ziarno rzucone do naszych serc. Czy ono wyda owoce? Czy staniemy się lepsi? Czy będziemy sobie więcej pomagać? Myślę, że tak. Dziękuję bardzo.”

Opublikowano Aktualności i polityka | Otagowano , , , | 1 komentarz

Charlie Hebdo versus Charlie Chaplin, czyli Benjamin Netanyahu

Charlie Hebdo versus Charlie Chaplin,

czyli Benjamin Netanyahu

Geniusz żyda nie jest jedynie talentem samorodnym, który pozostaje jak nieoszlifowany diament. Talent jest dla żyda czymś co on żyd pieczołowicie pielęgnuje i rozwija, no i dzieli się ze współplemieńcami w różny sposób – w zależności od zawodu lub innych okoliczności. Np. w branży rozrywkowej, takie dzielenie się talentem może mieć charakter ciągłego odsłuchiwania tego samego dowcipu setki razy i to przez lata całe, i mimo to – co charakterystyczne – żaden żyd nigdy nie powie, że to „kawał z brodą” ale stwierdzi, że za każdym następnym razem usłyszał tam coś więcej niż poprzednio. Bo nie o to tu chodzi, aby opowiadać jakieś dowcipy i wywoływać coraz to nową wesołość z coraz to nowymi humorami, ale ważne jest to, aby na starych humorach uzyskać nową jakość. Podstawową prawdą jest to, że u żydów wszystko jest na poważnie, ma głębszy sens, a więc i dowcipy również nie są od śmiechu, bo nie są one żadną rozrywką, ale jeżeli już – to to ciągle powtarzanie dowcipu jest niczym innym szlifowaniem, „dopieszczaniem” szczegółów żydowskich mądrości, które też nie są sztuką dla samej sztuki, lecz narzędziem żydowskiej expansji w świecie gojów.

http://gazetawarszawska.com/videos/946-prorok-charlie-chaplin-paris-2015

Przykładem tego jest rzekoma komedia filmowa z Charlie Chaplinem pt „Kid” – „Brzdąc”. W tym filmidle, w jednym z epizodów występuje Charlie Chaplin jako ubogi szklarz, który z powodu braku zamówień na szklenie okien cierpi niedostatek i przymiera głodem. Świta mu jednak pewien pomysł, postanawia, że powybija szyby mieszkańcom okolicznych domów i tak zarobi pieniądze. W tym celu posługuje się małym dzieckiem, które dla niego wybija kamieniami szyby w oknach.

Krótko po wybiciu takiej szyby domownik wybiega na zewnątrz i ocenia szkody. Wówczas pojawia się Chaplin-szklarz i poszkodowany prosi go wstawienie nowych szyb.

Potem, za tak wykonaną usługę ofiara płaci mu gotówką.

Dla goja humoreska tego filmu nie jest ani wesoła, ani ciekawa, mimo umownej przecież fikcyjnej sytuacji abstraktu filmowego, ta nikczemna filozofia wywołuje u niego spontaniczny niesmak. Goj – w przeciwieństwie do żyda – jest człowiekiem i jako taki ma umysł obwarowany zarówno wrodzonym sumieniem, jak i wykształconą etyką czy moralnością. Dokonywanie postępu, awansowanie w osiągnieciach na czyjejś krzywdzie, przez podstawianie komuś nogi jest czymś, co nie jest akceptowane w świecie goja. A jeżeli już – co się zdarza – uczucie takie opanuje czyjś umysł lub żądze jakiegoś goja, to te są skrycie i wstydliwie chowane przed otoczeniem, więc goj takich filmów nie robi, bo tego nie wypada.

U żydów jest zupełnie inaczej, tam żyd podpalacz, który podpala komuś stodołę, zatruwa studnie, demoralizuje nieletnich jest „kimś”. Bo tym albo pozbywa się konkurencji, albo stwarza sobie okazję do interesu, np. do sprzedania wody do gaszenia tego pożaru. Ten ktoś jest u żydów naśladowania godny i też żaden żyd z takimi metodami się nie kryje. Przeciwnie! Chełpi się tym, mówi o tym szeroko i nawet robi filmy, czy jak dawnej pisze święte księgi. Aby tego nie utracić, lecz wszytko dobrze utrwalić i nadać status obyczajowy powtarza to i powtarza, a za każdą powtórką wszystko jest tylko lepsze, no i kolejna pochwala kahału też się liczy.

Ta właśnie scena ze szklarzem Chaplina jest arcykanonem żydowskiego humoru-szkoły zastosowanego na absolutnie poważnie, bo w biznesie czy polityce – a nie mówiąc już o „religii”. To w takim stopniu, że kiedy żydzi zbierają się w jakiejś większej grupie i jeśli jest tylko wolna jakaś sala kinowa do wynajęcia, to na takie spotkanie zamawiają ten film Chaplina jako część mniej oficjalną i puszczają sobie tam te sceny, a teraz nowocześniej, to może i mają to jako skomputeryzowane „teledyski” wyświetlane na gigantycznym monitorze.

Scena, kiedy zwycięski Chaplin inkasując dolary za wstawianie szyb – które wcześniej sam wybił, za pomocą małego chłopca – jest ulubioną kultową sceną każdego żyda. Oglądając zbiorowo ten obraz żydzi siedzący na widowni popadają w euforie, biją brawo, wznoszą okrzyki i czynią podobne kahalne zachowania – scena, gdzie zaraz później, Chaplin-szklarz uciekając przed policjantem, kopie dziecko-wspólnika, nie jest jakakolwiek skazą estetyczną na umyśle żyda.

A nie gra żadnej roli to, że któryś z tych żydów widzi tę scenę po raz setny. Jak zaznaczono powyżej, tu nie o film chodzi, czy rozrywkę, a o pokazanie religijnego sakralnego obrzędu zdobywania przewagi nad gojem. W tym filmie Chaplina każdy żyd widzi siebie, w swoim interesie też przecież zbudowanym na wybijaniu szyb gojowi i później szkleniu mu okien – za opłatą oczywiście. I tak praktycznie czy przykładowo: handlarz sprzeda zły towar i klient musi wrócić i kupić nowy, lekarz źle leczy, a i nawet wywołuje następną chorobę, aby móc dalej zarabiać więcej na dodatkowym leczeniu, bankier pożycza pieniądze bez pokrycia w czymkolwiek i dzięki temu ma lepszą szansę zabrać oszukanym klientom dom lub mieszkanie, które było zabezpieczaniem tejże pożyczki, etc, etc. I ten film Chaplina jest multimedialnym zilustrowaniem żydowskiego geniuszu oszustwa, gdzie każdy szklarz czy nieszklarz, a i np. profesor nauk lub biskup stosuje metodę Charlie Chaplina w swoim interesie.

Te straszne wojny, które od stuleci przynoszą krzywdę i cierpienia setkom czy już nawet tysiącom milionów ludzi, są rezultatem takiej żydowskiej, opisanej przez Chaplina prowokacji, która prowokuje narody do wojen wyniszczając tymi nieszczęściami społeczności gojów, a co daje żydom dostanie życie, władzę i coraz to szybszą kumulację kapitału w skali całego globu.

Obecne wydarzenia we Francji z zamachami na redakcję i koszer są właśnie takim żydowskimi prowokacjami, gdzie żydzi starają się wywołać koszmar wojny domowej we Francji poprzez prowokowanie rzekomych napaści muzułmanów na Francuzów, a potem próbować ciągnąc z tego korzyści.

Schemat ataku „terrorysty” jest oblatany od dawna i gwoździem tego programu jest zawsze śmierć „napastnika”. Dzięki temu nie ma on szans do obrony, do wyjaśnienia przed sądem, że jest niby to niewinny. Widzimy to od dawna w różnych miejscach. Np. Lee Oswald, który nie miał fizycznej możliwości zastrzelenia Kennedy`ego, został sam zastrzelony na posterunku policyjnym i nie zdążył nic zeznać nt. zarzutów wobec niego. A może nawet nie wiedział nawet i tego z jakiego to powodu jest zatrzymany i prowadzony do aresztu. „Zamachowcy” bostońscy zostali poddani likwidacji i jeden z dwóch braci przeżył tylko dlatego, że kula, która trafiła go w głowę czy szyję, nie wywołała typowego sobie efektu. Piloci samolotów z WTC 9/11 zostali zlikwidowani po ataku, bo mogliby świadczyć w sądzie o tym, że są niewinni i mają alibi – no i w końcu żyją, a więc nie jest możliwe, aby pilotowali te samoloty które doszczętnie spłonęły, których tam w WTC i tak faktycznie nigdy nie było.

Izrael był przez całe dziesięciolecia poddany pladze zamachów dokonanych przez „samobójców”, którzy – naturalnie – ginęli w trakcie zamachu, tak było również zamachowcami w Londynie, w Madrycie, a nawet i w Helsinkach, gdzie u Finów nie jest to w modzie, a mimo to takie „samobójstwo” 18-letniego ucznia gimnazjum faktycznie miało miejsce.

W samej Francji scenariusz pozamachowy – z zabitym zamachowcem – nie jest więc niczym nowym. Dwa lata temu, jakiś muzułmański chłopak napadł na żyda odwożącego dzieci do szkoły żydowskiej. Jadąc motorowerem ostrzelał on tych żydów żądnych wiedzy – zabijając kilku – i uciekł całkowicie bez śladu. Rozpacz nad żydem zabitym przez antysemitę jest straszna i dla tego, z powodu poprawności przebiegu tego horroru jest obligatoryjnie potrzebny antysemicki sprawca takiego zabójstwa. Ale to trzeba udowodnić namacalnie, dlatego to ten muzułmański zamachowiec motocyklowy został rozpoznany, osaczony i otoczony w jakimś mieszkaniu w domu wielorodzinnym. Wszystko skończyło się właśnie klasycznie, bo po całonocnym oblężeniu zamachowiec ten zginął od kul otacząjącej go policji, a to zanim jeszcze potrafił coś wybąkać na swe usprawiedliwienie. We Francji wobec najgorszych wręcz zbrodniarzy sądowa kara śmierci jest wykluczona, ale tu, jak widać, kara śmierci „na chybcika” – wobec tylko podejrzanego – jest możliwa i nikt nie dyskutuje nawet o przekroczeniu przez policję warunków konieczności. Jest oczywiste, że tego młodego araba (chłopca) można było przecież uśpić gazem bojowym, a potem go obudzić i zapytać o to czy przyznaje się do winy. Gdyby był winny, to byłaby nawet dobra okazja do kolejnego jew-show na tle ulubionego przez żydów antysemityzmu, gdzie żydzi mieliby okazję do jeszcze większego ukazania swego cierpienia.

Tego jednak nie zrobiono, żydzi stracili okazję do fotogenicznych lamentów, ale czego chyba jednak nie żałują, bo prawda była niewątpliwie taka, że ten młody muzułmanin nie był sprawcą tamtego wielokrotnego zabójstwa – w tym dzieci. Został on najzwyklej wytypowany na ofiarę, nafaszerowany narkotykami i podrzucony do mieszkania w którym się „zabarykadował”. Wysoce wyszkolona policja francuska dokonała na nim otwartej egzekucji i to zupełnie bez „policyjnego” powodu, bo on już nikomu nie zagrażał i schwytanie go żywego było jedynie kwestią czasu. Tak spekulujemy, o ile naturalnie nie został tam podrzucony już martwy. A tak było właśnie z zamachowcami na pociąg w metro w Madrycie. Oficjalnie – zamachowcy będący w osaczeniu w mieszkaniu na 2 piętrze budynku wysadzili się w powietrze, a co pokazano w TV in live. Stwierdzono później, że zamachowcy na długo przed wysadzeniem się musieli być już martwi, bo rozszarpane ciała nie miały zwyczajowej ilości krwi, a co było widać na suficie i ścianach, które nie zostały zbryzgane krwią w normalnym stopniu.

Sprawcy zamachów rutynowo giną w trakcie ucieczki, zanim jeszcze mogą zeznać przed posterunkowym lub komisarzem, że o niczym nie wiedzą, i tak w ogóle, o co tu chodzi? Po co tu tyle policji w koło? Taka jest prawda o wszystkich prawie zamachach inscenizowanych przez żydów, zamachowcem może być każdy z nas, o ile tylko jesteśmy akurat pod ręką.

Tak było z zamachem na Charlie Hebdo i na sklep z koszerem, a tu tym razem to nawet i lepiej niż zwykle. W trakcie pisania raportu na zamachu na redakcję piszący sprawozdanie policjant komisarz Helric Fredou zastrzelił się z własnej broni, w biurze komisariatu, przy własnym biurku. Prawdopodobnie jego wiedza o zastrzeleniu członków redakcji odbiegała mocno od wersji oficjalnej i sprzeczność ta mogła zakłócić ten marsz solidarności w centrum Paryża, dlatego go zamordowano.

Przy drugim szturmowaniu – koszeru – raport musiał tym razem wypaść dobrze, bo jakoś nic nie słychać, aby kolejny komisarz stracił życie, chociaż nie należy wyciągać pochopnych wniosków i nieco odczekać z oceną wydarzeń.

W każdym razie, zamach na koszer był potrzeby do tego, aby podkreślić to, że żydzi są w pierwszej linii jako ofiary zbrodni nienawiści – a to wciąż w 70 lat po wyzwoleniu Oświęcimia. To nawet kiedy cztery ofiary koszeru to liczba mocno naciągana lub całkowicie nieprawdziwa, to jednak, dodawszy żyda Wolińskiego z redakcji – to medialnie – mamy pięć ofiar i nikt już nie będzie o to kruszył kopii – wynik poszedł w świat. I o to chodziło.

Zwołany z mafiosową musztrą paryski zjazd najważniejszych przywódców światowych, którzy musieli się tam stawić, o ile chcą się liczyć przy rozdawaniu synekur, dał dobry wynik uczestnictwa w tym peletonie – milion ludzi lub więcej. I te właśnie pięć trupów żydowskich opłacało się, bo to umożliwiło Netanyahu bardzo dobre miejsce na podium: w pochodzie szedł on nie tylko na pierwszej linii, ale blisko gospodarza imprezy (Hollande) po jego prawej stronie, czyli na miejscu godnym żydowi.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Ten marsz był bardzo potrzebny i to już od dawana, ale chyba nie tyle Izraelowi, ile światowemu żydostwu. Żydostwo szuka możliwości do zwiększenia kontroli nad światem tzn. głównie Zachodem. Zamach na redakcję i koszer to projekt znacznie większy, niż potrzeby Izraela czy łatanie problemów „słodkiej Francji” – jak mawiał de Gaulle – to projekt Unii Europejskiej, o ile nie światowy.

Już w pierwszych minutach zamachu na Charlie Hebdo psychopata Netanyahu o konstrukcji psychologicznej bardzo podobnej do idiotki Kopacz, nie wytrzymał napięcia i zaczął krzyczeć, że to zamach terrorystyczny o charakterze światowym i nadszedł czas – dokładnie „jest to najlepsza okazja” do rozpoczęcia walki z terrorem w całym świecie. Natychmiastowa diagnoza problemu wydaje się nam, być może, dość pochopna…. Chociaż ……… jest całkiem prawdopodobne właśnie to, że Charlie Hebdo został zrobiony dokładnie wg. szklarza Charlie Chaplina, a wtedy zachowanie premiera Izraela byłoby bardziej zrozumiale jako przemyślane, bo wyniki strzelaniny musiał on znać na jakiś dzień przed atakiem. W końcu ten film z Chaplinem to jego faworyt i Netanyahu oglądał go setki razy, miał więc dobrą okazję do doszlifowania techniki i jego aplauz na wieść o zamachu nie był spontaniczny, a dobrze skalkulowany.

O ile Izrael wygląda na pierwszego beneficjenta zamachu i jego skutków marszu w Paryżu, to jednak „projekt Unii Europejskiej” jest jednak dużo ważniejszy, wiele o tym mówi.

Mianowicie już w pierwszych godzinach po ataku na redakcję było jasne, że w Europie będą podjęte restrykcje, nie przeciw żydom, przeciw Izraelowi, nie przeciw muzułmanom, ale przeciw nam – prawowitym mieszkańcom tego kontynentu. Stwierdzono kategorycznie, zgodnie w wielu krajach, chociaż nie zebrał się w tej sprawie żaden parlament, że musi być zacieśniona kontrola nad społeczeństwami – „tak dalej być nie może”, „bo terroryzm jest niebezpieczny”! Zawnioskowano i uzyskano przyklask, że należy wprowadzić kontrolę telekomunikacji; telefonów, SMS`ów i nawet maile mają podlegać ściślejszej kontroli niż dotychczas, a co musi przerażać, bo przecież w tym zakresie wszystko już jest pod kontrolą!

Czy zatem nie chodzi o to, aby nie tyle kontrolować, co odcinać od sieci osoby niewygodne? A ogólnie otworzyć opcje do wykluczania ze społecznego obiegu ludzi niewygodnych politycznie? Uczynić to na masową skalę. A to jest szeroko choć niedrastycznie pod względem skrajności środków wypróbowane od lat w Szwecji.

Ocięcie od np. telekomunikacji jako np. tzw. „ogólne wykluczenie” ma już miejsce w np. Szwecji od lat dwudziestu i ciągle się rozrasta. Odbywa się to ekonomiczno- administracyjnie poprzez system punktów karnych nakładanych na obywateli przez różnych drobnych nawet aktorów „wolnego rynku”. Odbywa się to rękami firm parkingowych, niesolidnych sprzedawców internetowych czy innych podobnych, a o dostawcach telefonii komórkowej to nawet nie ma co wspominać. Fałszywa faktura, nieuzasadniona oplata karna za parking o wartości np. 20 EUR – a niezapłacona i skierowana do sądu już przed rozstrzygnięciem sądowym daje punkty karne (zaznaczenie i wprowadzenie na czarną listę) i taki delikwent nie może już nic kupić przez Internet, założyć sobie stałego abonamentu telefonicznego, wynająć samochód etc. a nawet otrzymać zasilanie prądowe w mieszkaniu, którego też nie może wynająć, bo targuje się z mafią parkingową o grosze i to jest powodem wciągnięcia go na czarną listę autoryzowaną przez szwedzkie państwo!!!. No.. oczywiście, taki może używać życia nie jest nigdzie zamknięty, ale pod warunkiem, że za wszystko będzie płacił z góry i to często z nadpłatą lub załatwi sobie żyranta, ale i tak jako zaznaczony na czarnej liście nie dostanie konta w banku, gdzie mógłby płacić rachunki przez Internet, którego też nie może mieć, a tak zwane okienka banków w Szwecji są już fazie ostatecznej likwidacji i banki będą tylko na Internet lub telefon. Zatem osoba zaznaczona na czarnej liście jest już obecnie wykluczona społecznie w bardzo dużym stopniu. Zatem precedens już jest! Ludzie się nie buntują i wszystko się kręci, jak widać powyżej prawa obywatelskie są zawieszone wobec obywateli z błahych ekonomicznych powodów, stworzonych choćby przez jakieś szemrane podmioty gospodarcze, które często nie mają nawet swych siedzib w Szwecji, a zagranicą.

We Włoszech jest już utrudnienie w płaceniu gotówką, a Szwecja szykuje się do płatności całkowicie bezgotówkowych – banknoty mają być zastąpione kartami bankowymi, a które nie będą wszystkim dostępne, bo choć obywatel jest państwowy, to banki są prywatne i niczego nie muszą. Członkowie rządu nagabywani przez obywateli w sprawie tego terroru odpowiadają, ze Szwecja jest państwem prawa i jak ktoś ma pretensje do banku czy teleoperatora, to niech sobie wynajmie adwokata i odda sprawę do sądu.

Planowana czy faktycznie zadeklarowana totalna inwigilacja na szczeblu już międzynarodowym, a która doprowadzi do wykluczenia jednostek ze społeczeństwa wg. wyżej naszkicowanego modelu szwedzkiego, jest obecnie realnym zagrożeniem. Szwecja od dziesiątków lat jest obozem koncentracyjnym zbudowanym na modelach marksistowskich oraz Szkole Frankfurckiej, a najgłębszą istotą – celem – tych obłąkańczych, diabolicznych idei jest obóz koncentracyjny na modelu wykluczenia, a co jest pozorną sprzecznością, bo faktycznie jest to arytmetyka Boole`a, co proste, jest to jednak coś, czego nawet animatorzy samego Hitlera nie wymyślili.

Kontrola telekomunikacji, przepływu pieniądza, kontrola wszelkiego ruchu pasażerskiego, prawo do wejścia na podsłuch w każdym smartfonie, a co technicznie jest już możliwe od dekady sprawia, że staniemy się totalnymi niewolnikami będącymi zniewolonymi nie przez bazy na Gauntanamo, ale przez system wykluczenia, który jest już w Szwecji na gotowo. Przy czym prawo do kontroli, restrykcji, sankcji i kar nie będzie jedynie wydane organom państwowym, a spółkom prywatnym, które będą całkowicie wyjęte spod kontroli społecznej (tak to jest w Szwecji), a nawet swą siedzibę będą miały po drugiej stronie morza, wiec spontaniczny bunt i lynch nie będą możliwe. Ale i tak potencjalni nawet buntownicy zostaną rozpracowani wcześniej – przed ryzykiem zbiorowego buntu – będzie im wyłączony prąd, Internet czy telefon, bo dostawczy tychże uznają, że taki buntownik – element antyspołeczny – utracił „zdolność kredytową” i dawanie takiemu usług w kredycie jest szkodliwe dla spółki, która ma prawo do natychmiastowego wypowiedzenia umowy.

Jedyną przeszkodą w tym totalitarnym systemie kontroli obywateli państw jest wciąż istniejąca władza narodowa, która nie tyle nie chce, ile nie potrafi dopasowywać wszystkiego w tempie, jakie jest narzucane z Brukseli. Ale i to można szybko ominąć, bo przez jedną noc można oddać wszelkie prerogatywy władzy narodowej do Brukseli, a rządy narodowe będą się specjalizować jedynie w ściąganiu podatków i przydzielaniu mandatów za złe parkowanie – czy jest ktoś się temu sprzeciwi?

Zamach Charlie Chaplina na narody Europy udał się! Widać to było w Paryżu na demonstracji.

Jeżeli jakiś szef państwa miał jeszcze jakieś wątpliwości, to jest dzisiaj już mocno wystraszony. Stres dodatkowo wywołuje depresje i taki premier z wątpliwościami- w trakcie pracy przy swoim biurku -może się wziąć i zastrzelić, tak jak to uczynił komisarz Helric Fredou.

Tak będzie w dłuższej perspektywie. W dniach najbliższych zobaczymy we Francji serię zamachów wahadłowych. Bomby będą podkładane raz w meczetach, a raz w kościołach.

Jest to metoda na sprowokowanie walk między resztkami chrześcijańskich Francuzów , a muzułmanami. Będzie to próba libanizacji Francji. Żydzi seriami prowokacji będą próbowali zamienić Francje w Liban, a Paryż w Bejrut.

Tak zrobili w Libanie i ten piękny, bogaty i nowoczesny kraj zamienili w ruiny. Żydzi tak długo podkładali bomby to muzułmanom, to chrześcijanom, że ci – jedni jak i drudzy – w końcu dali się nabrać na te prowokacje i rozpoczęli wzajemne podjazdy. Tak ma być jutro we Francji, zobaczymy. Zobaczymy czy Francja ma siłę się podnieść z tego upadku, do jakiego doprowadzili ją żydzi.

Ale to na Francji się nie skończy. Następnym krajem, który będzie zaatakowany przez żydów będzie Szwecja, to może nastąpić już niebawem.

Gdyby ktoś czegoś nie pojmował lub się nie zgadzał, to Netanyahu mu pomoże, bo to i wybitny znawca filmowy i reżyser, tak jak na dobrego żyda przystało.

In Christo

(-) Krzysztof Cierpisz

12-I-2015

Opublikowano Aktualności i polityka | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Nowy Grunwald – 2015

Nasz dzisiejszy wróg ma potężną nowoczesną broń: propagandę i nieograniczony zasób pieniędzy na opłacenie sprzedajnych dziennikarzy, propagandzistów i manipulatorów. Jednak nie ma rzeczy najważniejszej, nie ma POLSKICH SERC za sobą.

Czytając NEON24, obserwując fora wielu portali internetowych mam przed oczami dzielnych wojowników, dawniej po polsku nazywaliśmy takich rycerzami, poobijanych w niejednej potyczce i walce politycznej, ale dalej rwących się do kolejnej potyczki, waląc często na oślep siebie po łbach nawzajem.

Widzę w nich dzielnych rycerzy, którzy mimo wielu okaleczeń i blizn usiłują podjąć kolejną nierówną walkę, walkę o lepszą przyszłą Polskę, a to znak, że jeszcze nie wszystko stracone.

Jednak przed wyruszeniem na kolejną bitwę koniecznym jest spojrzeć uczciwie w swoje oczy, koniecznym jest odczytać w nich swoją słabość i uznać, że dotychczasowe metody postępowania i walki były niewłaściwe, złe, ponieważ nieskuteczne. Świadomość tego pozwoli w zbliżającej się bitwie zastosować nową taktykę, TAKTYKĘ KTÓRA DAJE MOŻLIWOŚĆ ZWYCIĘSTWA, a nie tylko dostania kolejnego lania i ratowaniem się ucieczką w „odniesienie moralnego zwycięstwa”.

W 2015 roku historia daje nam długo oczekiwaną, wymarzoną przez pokolenia szansę, szansę odniesienia ZWYCIĘSTWA w bitwie o znaczeniu podobnym, jakie miała Bitwa pod Grunwaldem, w której nasi dzielni przodkowie odnieśli zwycięstwo i to takie, które mimo upływu 600 lat pamiętamy, czerpiąc z Ich czynu dumę przez wiele pokoleń.

Czy teraz, po 600 latach jesteśmy w stanie wykazać się ich dojrzałością, mądrością i odwagą, kiedy sytuacja jeszcze nie wymaga od nas ryzykowaniem życia?

Od nas samych zależy, czy tak jak tamci rycerze, nasi przodkowie, staniemy ramię w ramię obok siebie pod jednym dowództwem i odniesiemy zwycięstwo zapisując się w pamięci przyszłych pokoleń podobnie chwalebnie jak Oni, czy też odejdziemy z tego świata z piętnem kłótliwych nieudaczników niezdolnych do wspólnego działania, którzy nie wykorzystali istniejących możliwości, którzy sami zniszczyli swój kraj i pomyślną przyszłość następnych pokoleń Polaków.

Nasi przodkowie do Bitwy pod Grunwaldem wystawili wiele Polskich Chorągwi i to chorągwi mówiących różnymi językami, nie rozumiejących się nawzajem, które pod jednym rozumnym dowództwem dokonały niemożliwego – rozgromiły najbogatszą, najnowocześniejszą w tamtym czasie armię, armię zjednoczonej zachodniej Europy, zmieniając tym los nie tylko Polski, ale wpływając na los całej Europy.

Dzisiaj nasz przeciwnik też jest bogaty i wydaje się potężny jak niegdyś.

Dysponuje potężną nowoczesną bronią: propagandą i nieograniczoną ilością pieniędzy z budżetu Naszego Państwa, a jeżeli tego źródła byłoby mu mało to otrzyma więcej pieniędzy z ambasady Niemiec czy USA, tak jak otrzymał w wielkich pudłach dolary w małych nominałach na zbrodnie w Kiejkutach.

Nasz dzisiejszy wróg ma potężną broń, propagandę i nieograniczony zasób pieniędzy na opłacenie sprzedajnych dziennikarzy, propagandzistów i manipulatorów to jednak nie ma wszystkiego do zwycięstwa nad NAMI, nie ma rzeczy najważniejszej.

Nie ma POLSKICH SERC za sobą.

Dlatego właśnie dzisiaj historia daje nam wielką i niepowtarzalną szansę dokonania wspaniałego czynu na miarę tego z 1410 roku. ZWYCIĘSTWO jest przed nami, jeżeli tylko zbierzemy POLSKIE CHORĄGWIE, POLSKIE SERCA pod jednym dowództwem i staniemy dzielnie jak nasi przodkowie, ramię przy ramieniu na nowoczesne pole walki NOWEGO GRUNWALDU.

Chorągwi i ich dowódców w których biją POLSKIE SERCA mamy dostatek, ale mamy trudność zebrania ich pod jedno POLSKIE ROZUMNE DOWÓDZTWO. Mimo, że dzisiaj wszystkie polskie chorągwie posługują się tą samą mową, to jednak języki i umysły mamy splątane, splątane kłótniami o nieistotne sprawy i one czynią nas słabymi, bezbronnymi. Jedni uważają, że nosząc numer butów 46 nie mogą stanąć do walki obok tych co noszą numer 40 i na odwrót. Inni toczą między sobą zażarte boje o to, kto bardziej wierzy w Boga i jest mu bardziej oddany, a kto mniej i toczony spór nie pozwala im stanąć obok siebie do walki ze wspólnym wrogiem.

Dzisiejsze Nasze Polskie Chorągwie działają w rozproszeniu – indywidualnie, walcząc na dodatek między sobą. Trzeba wiedzieć, że gdybyśmy nawet wystawili do walki sto dzielnych Polskich Chorągwi, a one wystawiły po jednym najdzielniejszych swoich rycerzy na kandydatów na PREZYDENTA POLSKI, to każda z nich poniesie sromotną porażkę, a wraz z nimi Polska klęskę. Działając jednak odwrotnie, kiedy 100 Polskich Chorągwi podda się jednemu dowództwu, najlepszemu jakie mamy, to działając RAZEM pod rozumnym dowództwem, te same chorągwie osiągną WSPÓLNE ZWYCIĘSTWO.

Weźmy przykład z przodków, z rycerstwa z 1410 roku, których było stać na wspólną walkę pod jednym dowództwem.

Jeżeli do zbliżającej się BITWY zbierzemy wszystkie POLSKIE CHORĄGWIE pod jednym NAJLEPSZYM DOWÓDZTWEM, NAJLEPSZYM Kandydatem na Prezydenta POLSKI, wspierając go zarówno finansowo i organizacyjnie – to mamy szansę na ZWYCIĘSTWO i to ZWYCIĘSTWO mające nie mniejsze znaczenie dla przyszłości Polski i Polaków jak to w Bitwie pod Grunwaldem 1410 roku.

Nasz dzisiejszy przeciwnik rzuci na swoją szalę jak zwykle KŁAMSTWO wspomagane nieograniczoną ilością pieniędzy, my na swoją szalę możemy położyć tylko PRAWDĘ, ale ONA sama bez naszego wsparcia i udziału nie przeważy szali przeciwnika.

Jeżeli jednak na tę szalę do PRAWDY dołożymy skromnie po dziesięć złoty na pokrycie niezbędnych kosztów i SWOJE SERCA to ZWYCIĘSTWO i radość z jego odniesienia jest przed nami. I to będzie tylko zdrowy zaczyn przyszłych zmian w Naszej Ojczyźnie.

Dlatego koniecznością jest organizowanie zbiórek pieniędzy od wyborców po 10 złoty na POLSKIEGO KANDYDATA NA PREZYDENTA, ponieważ tak zebrane pieniądze to udokumentowane poparcie dla NASZEGO KANDYDATA i jego moralne prawo do bycia NASZYM, POLAKÓW KANDYDATEM i PREZYDENTEM. Im więcej pieniędzy w ten sposób zbierzemy tym większe będą szanse JEGO I NASZEJ z NIM WYGRANEJ.

Henryk Kreuz

Płock, dnia 6-01-2015 roku.

Opublikowano Aktualności i polityka | Otagowano , , , , | 1 komentarz

Kosowo a polska polityka zagraniczna

Mieszkańcami prowincji Serbii Kosowa są Albańczycy głównie napływowi, którzy od 45 roku uciekali z Albanii do przyległej Serbii, a ci "źli" Serbowie nie wydalali ich do Albanii, bo tam zgniliby w więzieniach za ucieczkę z raju.

W latach 80 byłem tam wielokrotnie i widziałem problem Serbów z tą napływową ludnością. Charakterystyczne dla niej było to, że swój wszelki brud wyrzucała za płot swojego obejścia łącznie z odchodami.

Jestem teraz w Polsce i nie ma tu Albanczyków z Kosowa, ale wygląda jakby tu byli od zawsze. W lasach, obok osiedli, obok ogrodzonych domów – tak za płotem, obok ogrodków działkowych widzę, że część Polaków wiele łączy z Albańczykami z Kosowa, czy też jak kto woli "Kosowarami" – jest to mentalnosc. Kto wie, może nawet właśnie to ta mentalna bliskość rządzących Polską z Kosowarami była przyczyną uznania Kosowa, a nie rozkaz Wielkiego Brata Sama.

Jednak nie sądzę, że pójdzie za tym intensywana wymiana turystyczna.
My nie lubimy cudzego brudu u siebie, za to uwielbiamy brudzić innym, za płotem, sąsiadowi wylać pomyje,  odchody – i jak widać ta mentalność jest też podstawą dotychczasowej polskiej polityki zagranicznej wobec Białorusi czy Rosji, nawet jak potrzebujemy od Rosji jej zasobow energetycznych nie mniej, jak uchodzcy Albańscy potrzebowali pomocy Serbów.

Opublikowano Aktualności i polityka | Dodaj komentarz

Agent „Bolek” i „czarna teczka”

Udostępniam głos uczestnikowi historii Stanisławowi Tymińskiemu. Poniżej tekst ze strony http://rzeczpospolita.com

W polskiej prasie w tych dniach toczy się wielka dyskusja na temat nowej książki o „wczesnym” Lechu Wałęsie i jego pracy w charakterze odpłatnego agenta SB na początku lat 70-ch. Autorzy, młodzi historycy IPN nawet podają sumę jego wynagrodzeń: Zł. 13,100, co było wtedy odpowiednikiem półrocznej pensji. Cieszę się, że nareszcie prawda o tym człowieku wychodzi na jaw ponieważ przez 18 lat dyskusja na ten temat była pod cenzurą elit „okrągłego stołu”.

W 90 roku jako kandydat na urząd prezydenta RP dostałem tysiące listów od moich sympatyków. Niektóre z nich opisywały mego kontrkandydata jako złodzieja, bandziora, mordercę, dręczyciela rodziny i odpłatnego donosiciela SB. Dla dobra Polski nie miałem zamiaru podjęcia publicznej dyskusji na tak wulgarne i kontrowersyjne zarzuty. Kampania wyborcza to nie sąd, gdzie można przeprowadzić konkretny proces dowodowy i dać możliwość obrony oskarżonemu o tyle nikczemności. A kandydat na prezydenta RP nie może sam osądzać bo musi pokazać, że będzie godnym stróżem prawa.

Jednak 9 dni przed końcem drugiej tury byłem przez mego rywala sprowokowany do dyskusji na temat jego przeszłości, co go niezmiernie rozjuszyło. Stało się to w czasie wspólnej konferencji prasowej w TVP przy ogladalności około 20 milionów Polaków. Otóż Lech Wałęsa bez powodu bardzo mnie obraził nazywając agentem KGB. Na to ja z kolei odparłem, że mam pewne materiały na temat jego przeszłości, które chciałbym z nim przedyskutować w czasie wspólnej debaty przed końcem kampanii wyborczej. Jakże on wtedy się zaczerwienił i tupał nogami pod stołem. Nie mógł sie nawet koncentrować na czytaniu żółtych karteczek, które mu podawano aby wiedział o czym mówić. Kamery TVP skupiły się wtedy na mojej czarnej teczce, która stała pod stołem i wypełniła ekrany telewizorów w całej Polsce. Byłem ogromnie zdziwiony, kiedy po zakończeniu tej konferencji prasowej nieoczekiwanie podszedl do mnie Wałęsa, schylił się i wyszarpał mi prawą dłoń aby uścisnąć mi rękę ku uciesze wielu fotoreporterów. Ja wcale nie miałem chęci podania mu ręki. Wstyd mi było rywalizować z wielkim mitem „Solidarności” za którym stał mały człowiek podłego charakteru.

Bardzo żałuję, że w czasie tej wspólnej konferencji prasowej, przy tak wielkiej oglądalności tego programu na żywo, że dosadnie nie zapytałem wtedy Lecha Wałesy: był pan agentem SB o imieniu „Bolek” w Stoczni Gdańskiej, tak czy nie? Zabrakło mi wtedy doświadczenia walki wyborczej z tak nikczemnym przeciwnikiem, który był wspierany przez żądnych władzy ludzi, którzy nami gardzą i zrobią wszystko co możliwe aby nie dopuścić aby Polacy mieli swego reprezentanta na tak ważnym stanowisku. Kiedy na sam koniec kampanii wyborczej w budynku TVP żydowska dyrekcja zaprosiła mnie na kawę, zadałem im pytanie dlaczego posunęli się do tylu kłamstw i oszczerstw, odpowiedź brzmiała „aby nie wymienił nas pan na Peruwiańczyków”.

Lech Wałęsa nigdy mnie nie przeprosił za pomówienie o agenturę KGB, co dla każdego Polaka jest wielką obrazą. Podczas obalania rządu Olszewskiego, kiedy Macierewicz robił nieudolną próbę lustracji, Wałęsie puściły nerwy i na papierze listowym kancelarii prezydenta podpisał oświadczenie, że coś tam donosił tylko kilka razy. To pisemne oświadczenie natychmiast odwołał ale mam jego kopie do tej pory.

Czytałem tylko publikowane w prasie fragmenty tej nowej książki IPN o wczesnym Lechu Wałęsie, ponieważ nie jest ona jeszcze dostępna. Mam nadzieję, że jest ona prawdziwa i opisuje jego dzieciństwo w Popowie, jego działalność na cmentarzu we Włocławku, ucieczkę na Wybrzeże i współpracę z SB pod pseudonimem Bolek. Tylko tak Polacy będą mogli ocenić charakter tego nikczemnego człowieka, który zawsze reprezentował interesy obcych i wrogich nam ludzi. I to że przez 5 lat był prezydentem fałszywym, nie tylko dlatego, że wybory w 90 roku były zmanipulowane przez wrogą nam prasę i na koniec sfałszowane przez tajne służby wojskowe i policyjne, ale głównie dlatego, że on zawsze służył tym, których się bał. To dlatego poznanie charakteru tego człowieka jest niezmiernie ważne dla nas Polaków. Nas się nigdy nie bał bo zawsze miał ochronę z urzędu. A litości nad nami u niego śladu nie było. Polacy muszą wiedzieć jaki charakter ma człowiek, który piastował stanowisko prezydenta w pierwszych pięciu latach reformy ustrojowej, kiedy to Polska praktycznie straciła cały narodowy majątek.

Nigdy nie narzekam, że nie zostałem wtedy wybrany prezydentem. Z całą pewnościa ocaliło mi to życie, bo nigdy bym nie pozwolił na grabieżczą lichwę Balcerowicza i złodziejską prywatyzację oraz oddanie wielu kluczowych instytucji w ręce obcych i wrogich nam ludzi. Jednak bardzo mi żal oszukanych i poszkodowanych przez prezydenturę Lecha Wałęsy ludzi.

Kiedy po wyborach w 90 roku wróciłem do mego domu w Kanadzie, byłem bombardowany przez liczne telefony tutejszych Polaków, którzy byli wściekli, że odważyłem się atakować ich idola. Parafrazując „mniejsze zło” w dyskusji na temat tej nowej książki o „naszym” Lechu uważam, że Polacy muszą poznać całą prawdę o tym człowieku, nawet jeśli oznacza to ruinę mitu „Solidarności”, której on formalnie dowodził. Na nic nam jego dobre imię za granicą, jeśli nie można tego jakoś spieniężyć czy włożyć do garnka. Jego dobre imię nie jest warte funta kłaków. Wręcz przeciwnie, nasi wrogowie potrzebują symbolicznego Wałęsy o wiele bardziej niż my, bo on jest dla nich symbolem ideologicznego zwycięstwa nad komunizmem i dostępu do naszego rynku zbytu.

Ciekawym wątkiem tej nowej książki jest opis jak Lech Wałęsa już jako prezydent łamiąc prawo niszczył dokumenty ze swojej teczki SB. Dzisiaj, będąc pewien, że wszystkie dokumenty zostały zniszczone zapiera się, że agent Bolek, to nie on. A jednak nie udało mu się zniszczyć wszystkich dokumentów i świadków jego nikczemnej działalności. SB ścigało wielu ludzi, na których on pisał donosy i którzy dziś mają prawo wystąpienia do IPN o status poszkodowanych. Nie tak łatwo można zatrzeć ślady podłej nikczemności.

Poznanie prawdy jest często brutalne ale konieczne do sanacji kraju jakim kiedyś ma być Polska, ta kochana i wymarzona ojczyzna dla nas wszystkich. Ojczyzna bez kościotrupów w szafach i bez fałszywych mitów, aby młodzi ludzie, których wtedy nie było na ziemi, nie popełnili w przyszłości tych samych błędów. Prawda czy kłamstwo to „być lub nie być” dla naszej polskości. To dlatego polskojęzyczne media i znane z antypolonizmu osobistości chcą spalić tę ksiażkę jeszcze przed jej wydaniem. Bo z tą nową pozycją runie mit człowieka, którego oni sami wypromowali aby nim manipulować dla własnych korzyści. Tym samym runie legenda Komitetu Obrony Robotników, bo jakże „komandosi” przez tyle lat mogli bezwiednie wspierać nikczemnego człowieka aż na stanowisko prezydenta. Przypomnę, że ci sami ludzie kiedyś kłamliwie nazywali mnie agentem SB w myśl zasady „złodziej krzyczy łapaj złodzieja”. To dlatego teraz ci wrodzy nam ludzie najgłośniej argumentują przeciw wydaniu tej książki. Ale prawda o Lechu Wałęsie musi wyjśc na jaw, choćby dla dobra tych ludzi, na których on donosił, później szykanowanych i prześladowanych przez SB.

Autorom tej publikacji gratuluję odwagi. Jeśli po jej przeczytaniu uznam ją za prawdziwą, ufunduję im cenną nagrodę za pracę, tak ważną dla mnie osobiście i dla Polski.

Stanisław Tymiński

18 czerwca 2008, Acton, Ontario

Opublikowano Aktualności i polityka | Dodaj komentarz